piątek, 18 lipca 2014

# 145. "Historia pewnej niewierności" - Danka Braun



„Historia pewnej niewierności”– Danka Braun
 <recenzja,31>


Wydawnictwo: Prozami
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka
Ilość stron: 306
ISBN: 978-83-63742-11-9
Półka: posiadam
Moja ocena: 8/10

Przeczytana:  03 lipca 2014






Czy potrafiłybyście wybaczyć ukochanemu mężczyźnie zdradę? Czy wybaczyć to znaczy również zapomnieć? Jak dalej żyć ze świadomością, że zdradził mnie ktoś, komu zaufałam, ten jedyny, wybrany? Czy warto poświęcić swoje przekonania dla utrzymania prawidłowego modelu rodziny, dla dzieci? Przyznam się, że nie potrafię odpowiedzieć wiarygodnie na te pytania. I chyba nikt, kto nie znalazł się w takiej sytuacji, nie zna prawdziwej odpowiedzi. Może jedynie przypuszczać, że zachowałby się tak lub inaczej.


Przed podobnym dylematem postawiła bohaterkę swojej powieści Historia pewnej niewierności Danka Braun. 

Danka Braun ma mentalnie dwadzieścia lat mniej niż wskazuje na to metryka, dwóch przystojnych synów i męża - wciąż tego samego. Uwielbia czytać, oglądać "Gotowe na wszystko", rozwiązywać krzyżówki. Prasuje męskie koszule i oblicza podatki (prowadzi z mężem biuro rachunkowe). Pomiędzy codziennymi czynnościami znajduje czas na pisanie. Urodziła się w Olkuszu, lecz od lat mieszka w Krakowie. W ubiegłym wieku ukończyła Wydział Prawa i Administracji na UJ. Doświadczenie czerpała pracując w urzędzie skarbowym, Hucie im. Lenina, prowadziła też sklepy, opalała klientki w solarium... Źródło

Do chwili otrzymania książki nie znałam zupełnie jej Autorki. Ba…nawet o niej nie słyszałam. I całkiem prawdopodobne, że dotąd trwałabym w nieświadomości, gdyby Wydawnictwo Prozami nie zrobiło mi niespodzianki i nie przysłało książki. Obejrzałam, przeczytałam opis na okładce i jak na rasową babę przystało – postanowiłam poznać ten romans? powieść obyczajową? Nie do końca tak naprawdę wiedziałam co. Zaczęłam czytać i … przepadłam dla świata.

Robert Orłowski jest świetnym lekarzem, neurochirurgiem, który po paru latach pobytu i praktyki lekarskiej w Stanach wrócił do Polski. Ożenił się z Renatą, z którą przeżył romans jeszcze przed wyjazdem za granicę. Ma z nią dwójkę dzieci – syna Krzysia, owoc przedmałżeńskiego romansu oraz córeczkę Izę.
Swój czas dzieli pomiędzy Polskę, gdzie buduje nowoczesną placówkę medyczną, mieszka i ma rodzinę, a Boston, gdzie nadal pracuje w klinice swojego byłego teścia. Bo Robert był już raz żonaty. Po romansie z Renatą wyjechał do Stanów i poznał tam wspaniałą dziewczynę Betty, z którą się ożenił i którą prędko stracił. Zginęła w wypadku samochodowym. W spadku otrzymał udziały w klinice teścia. O istnieniu swojego „polskiego” syna dowiedział się zupełnie przypadkowo, gdy po jedenastu latach odwiedził Polskę i trafił na zaręczyny swojego licealnego kolegi Andrzeja z… Renatą. 

I tak bajka o Kopciuszku stała się rzeczywistością. Piękny i bogaty Robert ożenił się z przeciętną, biedną Renatą. Czy to koniec bajki? A może żyli długo i szczęśliwie? Przeczytajcie o tym sami, choć jeden aspekt tego związku zdradza już sam tytuł…

Rozpoczynając lekturę tej powieści nastawiłam się na banalną, prostą książkę o związku, zdradzie i ewentualnych jej przyczynach oraz konsekwencjach. Temat znany, dość często spotykany w różnego rodzaju obyczajówkach czy romansach, w filmach i w samym życiu. Nie przerażają mnie takie lektury – wręcz przeciwnie, lubię od czasu do czasu przeczytać coś lekkiego, przyjemnego, może nawet „oklepanego”, ale i poprawiającego samopoczucie. A tu spotkało mnie olbrzymie rozczarowanie. Historia pewnej niewierności nie ma w sobie nic z banału, zero stereotypu. Owszem czyta się ją bardzo lekko, pochłania wręcz strony, ale to tylko dzięki temu, że jej autorka dysponuje nadzwyczaj dobrym piórem, perfekcyjnie kreuje postaci i prowadzi wątki.   

Powieść bowiem wcale nie porusza łatwych i przyjemnych tematów. Wręcz przeciwnie – problem małżeńskiego gwałtu, przemocy domowej, zdrady „dla sportu”, swobody seksualnej, reakcji dzieci na niesnaski i nieporozumienia między rodzicami. Historie znane z życia codziennego, ale jakże rzadko opisywane w dostępnej literaturze. A szkoda, bo są to na pewno tematy, o których warto poczytać i się nad nimi głębiej zastanowić. Choć trudne i dlatego niepopularne. 

Bardzo interesująca jest również sama kompozycja powieści. Napisana została z różnych perspektyw, z dokładnym oznaczeniem roku, w którym zachodziły poszczególne zdarzenia. O swoich uczuciach, odczuciach, przemyśleniach, refleksjach opowiada Robert, jak również Renata. Dzięki temu możemy poznać to samo zdarzenie, ale widziane niejako oczami dwóch różnych, choć bardzo bliskich sobie osób. Od czasu do czasu pojawia się również narrator trzecioosobowy, który w sposób chłodny, wręcz beznamiętny relacjonuje nam sytuację. Jakże inne są te chwile w powieści. Gdy w opowieściach Roberta czy Renaty emocje, namiętności, żal, ból, radość, smutek wprost wypływają z kart książki, to narrator przedstawia tylko „suche” fakty – niczego nie ocenia, nie sugeruje, nie nakłania do określonego stanowiska. On nas tylko informuje o zaistniałym zdarzeniu, o przebytej rozmowie, o jej wyniku.
Czy dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej poznać bohaterów, lepiej ich ocenić? Zdecydowanie tak ! Kreacja bohaterów właśnie dlatego jest tak wiarygodna i prawdziwa. My przecież siedzimy u nich w głowie i w sercu. Znamy ich myśli, reakcje, rozważania, niejednokrotnie strach, oczekiwanie na zachowanie partnera, ból i niedowierzanie po sytuacji, której się nie spodziewali, a także zwykłe, codzienne życie. Zdecydowanie nie są to płaskie, banalne postaci, tylko ludzie z krwi i kości, prawdziwi. Oni mogliby mieszkać w mieszkaniu obok nas lub domku stojącym parę metrów dalej.

Tak jak prawdziwi są ludzie, tak samo prawdziwe jest ich życie. Historii pewnej niewierności daleko do wyidealizowanych opowieści. To zwykła, szara codzienność z jej wzlotami i upadkami, z miłością i zdradą, z brakiem zrozumienia, z koniecznością wybaczania, z chęcią zemsty, z przeprosinami. Ot prawdziwe aż do bólu życie, niekiedy wręcz brutalne koleje losu, przed którymi może stanąć każda z nas. I podobnie jak Renata będzie musiała coś zadecydować, dokonać jakiegoś wyboru, czasem sprzeniewierzyć się swoim poglądom, uczynić coś wbrew sobie. Bo w życiu istnieje coś dużo ważniejszego niż urażona duma. Są to dzieci. I dla nich warto posiąść umiejętność wybaczania, warto poświęcić swoją dumę, warto przynajmniej próbować żyć jak dawniej. 

Historia pewnej niewierności zalicza się zdecydowanie do literatury dla kobiet. Ale czy tylko? Czy naprawdę nie powinien przeczytać tej książki również przedstawiciel „brzydkiej płci”? Według mnie – jak najbardziej tak. Może wtedy niejeden pan zastanowi się zdradzając swoją „drugą połowę” czy naprawdę warto? Czy warto poświęcić udane życie rodzinne, kochającą i kochaną żonę, szczęście i przyszłość dzieci? 

Dlaczego jej to zrobiłem? Dlaczego nam to zrobiłem? (…) Gdyby można było cofnąć czas, na pewno nie pojechałbym wtedy do Angeli, wsiadłbym do samolotu i wrócił do Krakowa, do domu. Teraz nie wiedziałem, czy mam jeszcze dom. Nie miałem na myśli budynku. O budynek nie jest trudno, wystarczy mieć pieniądze…
Dużo trudniej jest stworzyć dom. ¹

 Właśnie… dom jest stworzyć bardzo trudno, a jeszcze trudniej go potem utrzymać, pielęgnować i szanować. A przecież to zależy tylko od nas, to nasz wybór. Trzeba po prostu zawsze zastanowić się nad tym, co ważne w życiu i zgodnie z tymi kryteriami postępować.


Zaczynając czytać tę nietuzinkową, wspaniałą książkę nie miałam pojęcia, że jest to drugi tom cyklu. Dowiedziałam się tego dopiero na końcu pozycji z informacji, że wcześniejsze losy Roberta i Renaty opisuje Historia pewnego związku.
Bardzo rzadko czytam części cyklu nie po kolei, ale w tym wypadku nie przeszkadzało mi to tak bardzo. Co prawda od czasu do czasu pojawiał się w powieści odnośnik do wcześniejszych zdarzeń, jakieś tajemnicze imię, którego nie znałam, ale myślę, że można sobie z tym spokojnie dać radę. Choć – jak zawsze – wolałabym przeczytać go w odpowiedniej kolejności. To taka mała dygresja i jednocześnie zarekomendowanie Wam pierwszej części opowieści. Podobno równie świetna.

A wracając do naszej Historii …  powiem jedno – dawno nie czytałam książki beletrystycznej, fikcyjnej przecież, która tak mocno tkwiłaby w realiach. Tę opowieść napisało samo życie, bo rozglądając się dookoła odnajdziemy niejedną Renatę, trochę „zahukaną” panią domu, zapracowaną, dzielącą swój czas pomiędzy dom, swoją firmę, dzieci, męża, przyjaciół. Tak często przecież kobiety nie myślą o sobie, nie dbają o swój wygląd ale czy to musi być od razu powodem zdrady?

(…) No tak przecież ją zdradziłem. Ale trochę była temu winna. Zaniedbała się, to jak mogła być dla mnie atrakcyjna?²

Odnajdziemy też niejednego Roberta, szarmanckiego, podobającego się kobietom, pewnego siebie, trochę egoistę, na swój sposób kochającego dzieci i żonę, miłośnika dobrego, spokojnego życia i pieniędzy. 

Jest to naprawdę wspaniała, fascynująca lektura, głęboka, pełna emocji, żywa, dynamiczna i niezapomniana. A najważniejsze jest to, że na tyle nas porusza, że nie pozwala przejść obok siebie obojętnie i zmusza nas do refleksji nad życiem, do przemyśleń i być może do poprawy swojego postępowania. I jeśli choć jedna osoba zauważy błędy, jakich dopuszcza się w swoim codziennym życiu, to znaczy że Historia jednej niewierności spełniła swoją rolę.

Pani Danko czekam na kolejny tom cyklu i dalsze losy rodziny Orłowskich. Mam nadzieję na powtórkę z rozrywki. A wszystkim bez wyjątku polecam z całego serca tę książkę – idealna nie tylko na upalne, letnie dni i wieczory.


¹ „Historia pewnej niewierności” Danka Braun, Wydawnictwo Prozami, 2014, str. 71
²  tamże, str. 85

Za te parę nocy z Renatą i Robertem dziękuję Wydawnictwu Prozami



Recenzja publikowana również:



Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
 LINK

 LINK

 LINK

 LINK

 LINK

 LINK

 LINK




 
 

3 komentarze:

  1. Lubię takie książki, które zmuszają do refleksji, tej jeszcze nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat zdrady jest ciekawy i w sumie dopóki nas nie dotknie bezpośrednio, to trudno powiedzieć, jak byśmy się zachowali.
    Też nie słyszałam wcześniej o tej autorce, ale skoro ta książka nie jest kolejną banalną historią, to chętnie poznam jej twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka mogłaby mi się spodobać, ale zacznę od pierwszego tomu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Moje oczy się śmieją, jak go widzę i od razu robi mi się weselej i cieplej na duszy. Dzięki Wam wiem, ze warto pisać dalej i ze mój blog ma jakiś sens. Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz i odwiedzić wszystkich moich czytelników.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do zobaczenia na Waszym blogu.