Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2015

# 289. Poezja serca [37]



Zanurzcie się wraz ze mną w otchłań miłości…

Już nigdy

Andrzej Włast




Patrzę na starą fotografię,
którą dziś zwróciłeś mi
i wypowiedzieć nie potrafię
męki tych ostatnich dni.

Dziś przebolałam już,
wszystko zapomniałam już,
wszystko zrozumiałam i wiem.

Już nigdy
nie usłyszę kochanych twych słów,
już nigdy
do swych ust nie przytulę cię znów,
Na zawsze
pozostaną dni smutku, dni mąk,
nie oplecie pieszczotą mnie w krąg
płomień twych rąk,
już nigdy.
Już nigdy!
Jak okrutnie dwa słowa te brzmią,
już nigdy
nie zobaczę twych oczu za mgłą. Odszedłeś,
jakże trudno pogodzić się z tym,
że nie wrócisz, nocą, ni dniem,
myślą ni snem, już nigdy.

Czy można samym żyć wspomnieniem,
echem twych najdroższych słów?
Byłeś mi wszystkim, jesteś cieniem
tego, co nie wróci już.
Żegnaj, kochany mój,
i niezapomniany mój,
sercem miłowany mój śnie.

Już nigdy...





Andrzej Włast - polski poeta pochodzenia żydowskiego, librecista i autor ponad 2000 piosenek. Najpopularniejszy i najpłodniejszy przedwojenny tekściarz i satyryk, kierownik warszawskich kabaretów, założyciel teatru rewiowego "Morskie Oko". Uznawany za jednego z pierwszych świadomych twórców kultury masowej. Urodził się 17 marca 1895 r., zginął w warszawskim getcie w 1941 lub 1942 r. 

Podobno był w stanie napisać przebój w przerwie między dwoma łykami kawy. Oprócz tego że szybko, pisał też dużo i - w zgodnej ocenie współczesnych - na niezbyt wysokim poziomie. Bywał oskarżany o grafomanię i określany mianem "króla szmiry". Napisał około 2 tys. tekstów do przedwojennych piosenek (także pod pseudonimem Willy). Wiele z nich, jak Tango Milonga, Jesienne róże, Tango andrusowskie lub Czy Pani mieszka sama? stały się przebojami popularnymi do dziś. Zresztą ze słowem "przebój" nazwisko Własta związane jest nierozerwalnie już na zawsze - to on w 1930 r. ogłosił konkurs na polski odpowiednik słowa "szlagier". Wygrał "przebój" - a Włast je pisał.  

Krytycy podkreślali, że jego teksty pod względem stylu - szczególnie na tle postępowego i współczesnego języka tekstów Hemara i Tuwima - stanowiły powrót do młodopolszczyzny. Ale to właśnie jego piosenki śpiewała z upodobaniem ulica - i to nie tylko warszawska. Marian Hemar wspominał:

Przed wojną w Warszawie było tak, że Tuwim i ja pisywaliśmy podobno najlepsze piosenki. Ale szlagiery, które prosto ze sceny szły na ulice Warszawy, Łodzi, Radomia, które ryczały radiowe i gramofonowe głośniki - te umiał pisać tylko Andrzej Włast.

Włast nie pretendował do miana poety, był raczej rzemieślnikiem, który terminowo (w kabarecie często co tydzień) dostarczał nowy produkt. A czasem nawet przedterminowo, trzymając rękę na pulsie nowinek i wyprzedzając konkurencję. Jak pisze Groński:

Kiedy modne stawały się rytmy cygańskie, przestawiał się na cygańszczyznę, gdy via Paryż nastała moda na Rosję, błyskawicznie wyprzedzając Tuwima, przetłumaczył „Bubliczki”.Źródło


Zapraszam na jeden z super-hitów Andrzeja Własta – to przy nim nasze babcie tańczyły ogniste, namiętne tango.



 

niedziela, 20 września 2015

# 288. Poezja serca [36]



Zanurzcie się wraz ze mną w otchłań miłości…

Wspomnienie

Julian Tuwim





Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicą wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty moja jedyna,
Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
W parku płakałem szeptanymi słowy.
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej - majowy.

Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku.
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
Jak ta złotą, jak tą wonną wiązanką.






Julian Tuwim gościł w moim cyklu „Poezja serca” już nie raz. Nic w tym dziwnego, bo jest moim ukochanym poetą. W czasach dzieciństwa kochałam Jego wiersze dla dzieci, teraz… nadal je kocham, ale uwielbiam całą Jego twórczość.

Dziś wiersz, który jest znany chyba przez wszystkich. Mało kto nie słyszał tych strof w wykonaniu Mistrza poezji śpiewanej Czesława Niemena. Przepiękny, pełen nostalgii i wspomnień utwór o szkolnej miłości poety. Posłuchajcie, przeczytajcie i spójrzcie przez okno – czy u Was również „.. jesień się zaczyna”?