Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.
Piękny, inspirujący, ponadczasowy
wiersz naszej noblistki Wisławy Szymborskiej. Ja bardzo go lubię i liczę
również na to, że Wy polubicie go również. No cóż… los człowieka jest
niepowtarzalny – nie można przeżyć życia na nowo, nie można nic poprawić,
inaczej rozstrzygnąć, czy też przeżyć coś dwa razy w identyczny sposób.
Podobnie jest z miłością – dziś jest, a jutro? No cóż…przeminęła i też się
drugi raz ta sama nie zdarzy… Ale nie martwmy się…będzie inna. Pokochajmy ten wiersz – ja go uwielbiam.
Zapraszam.
I jak zwykle dodatek. Dziś wiersz „Nic
dwa razy” w bardzo subtelnej, delikatnej interpretacji Łucji Prus.
Posłuchajcie.
Wisława
Szymborska (1923-2012)– polska poetka, eseistka, krytyk
literacki, tłumaczka, felietonistka, członkini i założycielka Stowarzyszenia
Pisarzy Polskich (1989), członkini Polskiej Akademii Umiejętności (1995),
laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1996), odznaczona Orderem Orła
Białego (2011). Wczoraj minęła 2 rocznica Jej śmierci.
Maria Wisława Anna
Szymborska (takie imiona nadano jej na chrzcie) urodziła się 2 lipca 1923 roku
w Bninie pod Poznaniem (wg metryki). Niektóre źródła podają również Kórnik. Jak
widać Wisława to drugie imię Szymborskiej. Rodzice nazywali ją Ichną –
zdrobnienie od Marychny. Talent poetycki ujawnił się u niej już we wczesnych
latach dziecięcych, kiedy to ojciec nagradzał każdy jej zabawny wierszyk drobną
monetą.
Ojciec, Wincenty
Szymborski, był zarządcą dóbr hrabiego Władysława Zamojskiego w Zakopanem,
jednocześnie lecząc się tam na chorobę płuc. Choroba serca wymusiła na rodzinie
Szymborskich opuszczenie gór i przeniesienie się do Kórnika, gdzie Anna Maria
Szymborska z domu Rottermund urodziła swoją drugą córkę Wisławę. Po śmierci
hrabiego Zamojskiego w 1924 roku Wisława wraz z rodzicami i siostrą Nawoją
przeniosła się do Torunia, a pięć lat później do Krakowa, gdzie zamieszkali
przy ul.Radziwiłłowskiej.
To właśnie w Krakowie
spędziła resztę swojego życia. Tu uczęszczała do Szkoły Powszechnej im. Józefy
Joteyko, tu ukończyła Gimnazjum Sióstr Urszulanek, a podczas wojny po nauce na
tajnych kompletach zdała w 1941 roku maturę. W 1943 r oku, chcąc uniknąć
wywiezienia na roboty do Niemiec, została urzędniczką na kolei. Oprócz talentu
pisarskiego Szymborska odznaczała się również talentem plastycznym, co
pozwoliło jej zilustrować jeszcze w czasie wojny nowe wydanie podręcznika do
nauki języka angielskiego „First steps in English” Jana Stanisławskiego. Cały
czas pisała – opowiadania, a także wiersze. Zadebiutowała w roku 1945 w
wydawanym w Krakowie „Dzienniku Polskim” wierszem „Szukam słowa”.
SZUKAM SŁOWA
Chcę określić
ich jednym wyrazem:
jacy — ?
Biorę słowa
potoczne, ze słowników kradnę.
Mierzę, ważę i
badam –
Żadne
nie odpowiada.
Każde
najodważniejsze — tchórzliwe,
każde
najpogardliwsze — jeszcze święte.
Każde
najokrutniejsze — nazbyt litościwe,
najbardziej
nienawistne — za mało zawzięte.
To słowo musi
być jak wulkan,
niech bije, rwie
i strąca,
jak straszliwy
gniew Boga,
jak nienawiść
wrząca.
Chcę, niech
jedno to słowo
krwią będzie
nasycone,
niechaj jak mury
kaźni
pomieści w sobie
każdą mogiłę zbiorową.
Niech opisze
ściślej i wyraźniej
kim byli oni —
wszystko co się działo.
Bo to co słyszę,
bo to co się
pisze –
to jest za mało.
Bezsilna nasza
mowa,
jej dźwięki
nagle — ubogie.
Szukam wysiłkiem
myśli,
szukam tego
słowa –
ale znaleźć nie
mogę.
Nie mogę.
W 1946 roku rozpoczęła
studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, potem przeniosła się na
socjologię – studiów jednak nie skończyła ze względu na trudną sytuację
materialną.
W kwietniu 1948 roku
wyszła za mąż za poetę Adama Włodka. Nowożeńcy zamieszkali w Domu Literatów
przy ul. Krupniczej. Klimat tego miejsca, spotkania z ciekawymi ludźmi, z
wybitnymi osobowościami literackimi miał duży wpływ na twórczość poetki. Małżeństwo
poetki przetrwało do 1954 roku. Pod koniec lat sześćdziesiątych Szymborska
związała się z pisarzem Kornelem Filipowiczem, ale nigdy nie wyszła za niego za
mąż i nigdy razem nie mieszkali.
Pierwszy tomik poezji „Dlatego
żyjemy” Szymborska wydała w 1952 roku, wtedy też została członkiem Związku
Literatów Polskich. Ani tych wierszy, ani tych włączonych do następnego zbioru „Pytania
zadawane sobie” (1954) poetka nigdy nie włączyła do późniejszych antologii. W
latach 1953-1981była członkiem redakcji
„Życia Literackiego”, gdzie kierowała do 1966 roku działem poezji,
współredagowała z Włodzimierzem Maciągiem rubrykę „Poczta literacka” oraz od
1967 roku pisała felietony „Lektury nadobowiązkowe”.Od 1983 roku współpracowała z „Tygodnikiem
Powszechnym”, od 1988 roku była członkiem Pen Clubu, a od 2001 – członkiem honorowym
Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury.
Poetce zarzucano
często, że w początkowym okresie swoje działalności pisarskiej była mocno
związana z ideologią realizmu socjalistycznego. W okresie stalinizmu była
zaliczana do „Pryszczatych”, grupy młodych pisarzy, którzy za główne zadanie
literatury uznawali wspieranie aparatu władzy w narzucaniu polskiemu
społeczeństwu ustroju komunistycznego. W tym okresie Szymborska rzeczywiście
tworzyła wiersze wychwalające nowy komunistyczny ustrój, a także utwory ku czci
Lenina, Stalina czy Bieruta. Autorka na te zarzuty odpowiedziała w następujący
sposób:
No
cóż, miałam nieszczęście być kiedyś istotą młodą, łatwowierną, słabo
zorientowaną w sprawach, które powinnam była od razu należycie oceniać.
Niektórzy mają jednak prawo sądzić mnie za to surowo - jeżeli są naprawdę
przekonani, że kilka wierszy wtedy napisanych więcej waży na szali niż wszystkie,
które napisałam potem.
Odpowiedź tę zacytował
Jerzy Illg w książce „O noblistach, kabaretach, przyjaźniach, książkach,
kobietach”.
Poetka była
nierozerwalnie związana z Krakowem i zawsze podkreślała swoje przywiązanie do
tego miasta. To tutaj tworzyła swoje limeryki (zasiadała w Loży Limeryków,
której prezesem był jej sekretarz Michał Rusinek), a także takie gatunki
literackie jak lepieje, moskaliki, odwódki i altruiki – była uważana za ich
twórczynie i propagatorkę.
Najbliższe otoczenie zapamiętało
ją jako osobę skromną, spokojną i ceniącą sobie spokój. Nigdy nie zadawała
pytań, które ingerowałyby w czyjąś prywatność i tego samego wymagała w stosunku
do siebie. Nigdy nie chciała być celebrytką, w związku z tym ogłoszenie ją laureatką
literackiego Nobla było dla niej „tragedią sztokholmską” – w ciągu jednego
miesiąca musiała nagle udzielić więcej wywiadów niż w czasie całego swojego
życia. Miała wspaniałe poczucie humoru, które pojawiało się zarówno w jej
twórczości, jak i towarzyszyło jej na co dzień.
Bardzo kochała zwierzęta,
zwłaszcza małpy. Podziwiała Jane Goodall, która swoje życie poświęciła ochronie
szympansów. Duchową więź czuła również z Woody Allenem, ceniąc go za jego
przewrotnie inteligentny dowcip.
W listopadzie 2011
Wisława Szymborska przeszła poważną operację. Zmarła 1 lutego 2012 roku w swoim
domu w Krakowie w czasie snu. Informacje o jej śmierci przekazał jej sekretarz
Michał Rusinek. Pogrzeb o charakterze świeckim odbył się 9 lutego. Zgodnie z
jej wolą urna z prochami spoczęła w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Rakowickim
w Krakowie.
I jak zwykle na koniec moja propozycja z bogatej twórczości tej cudownej Poetki.
Miłość szczęśliwa i
inne wiersze - Wisława Szymborska
Wydawnictwo: A5
K.Krynicka
Oprawa: twarda
Ilość stron: 82
Rok wydania: 2007
„Miłość szczęśliwa” to
pierwszy w Polsce wybór wierszy miłosnych Wisławy Szymborskiej. Ten niejako
podskórny, ale jakże istotny wątek w twórczości Poetki, oparty jest na uważnej
obserwacji, nierzadko gorzkiej czy ironicznej refleksji, ale też wierze w
potęgę uczucia. Miłość szczęśliwa pokazuje różne oblicza miłości: codziennej,
przelotnej, wiecznej, radosnej, cierpkiej i wymagającej, tej przeżywanej i tej
podglądanej, ale za każdym razem opowiedzianej z mistrzowską precyzją.
Ta kolekcja wierszy
miłosnych jest w istocie kolekcją wierszy metafizycznych, więcej nawet: tło
miłosne, też tło miłości cielesnej – bo i takie – mocne w ich powściągliwości i
na odwrót – są tu utwory – metafizyczność uwyraźnia.
Jakby autor układu i
wydawca Ryszard Krynicki skomponował np. wybór meta- fizycznych wierszy
noblistki, rzecz mogłaby nie wyjść aż tak wyraziście, też z tego powodu, że
„wybór” taki zawierać by musiał praktycznie wszystko, co Szymborska napisała.
Tymczasem Miłość szczęśliwa to jest książka esencjonalna, pełna najwyższego
wewnętrznego napięcia, z wiersza na wiersz, ze strony na stronę ciemniejąca –
arcyważna.(...) wiersze miłosne Szymborskiej rządzą się tymi samymi prawami co
jej inne wiersze. To samo zdumienie, zachwyt, zwątpienie, ten sam dystans i
refleksja tej samej próby.