piątek, 22 sierpnia 2014

# 161. "Lot nisko nad ziemią" - Ałbena Grabowska



„Lot nisko nad ziemią”– Ałbena Grabowska
 <recenzja,37>


 
Wydawnictwo: Zwierciadło
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 335
ISBN: 978-83-63014-83-4
Półka: posiadam
Moja ocena: 9/10

Przeczytana:  02 sierpnia 2014





Parę tygodni temu przeczytałam powieść Ałbeny Grabowskiej Coraz mniej olśnień (recenzja TU) i książka ta mnie zachwyciła. Do dnia dzisiejszego jestem pod jej silnym wrażeniem, a po lekturze od razu jej autorka trafiła na listę moich ulubionych polskich pisarzy. Dlatego też jak otrzymałam powieść Lot nisko nad ziemią, to wiedziałam, że się nie zawiodę i książka spełni wszelkie moje oczekiwania. I rzeczywiście – trudno jest się od niej oderwać, a w czasie czytania targały mną emocje często powodujące przyspieszone bicie serca. 

Cóż takiego zaserwowała nam nasza pisząca pani doktor neurolog? 

Tym razem jest to historia Weroniki, dziewczyny wychowanej w czasach jeszcze PRL-u w dość toksycznej rodzinie. Ojciec Weroniki uważał, że nie należy wychodzić przed szereg, nie należy się w żaden sposób wyróżniać. Trzeba być po prostu przeciętniakiem, szarakiem, takim jak on. Matka, krawcowa, nieumiejąca szyć i dlatego pracująca w szkolnej stołówce, była prostą, niezbyt myślącą kobietą, ślepo ufającą mężowi i nie przejawiającą głębszych uczuć w stosunku do córki. Czy wychowując się w takim środowisku można wznieść się ponad przeciętność? Okazuje się, że tak – trzeba tego tylko mocno chcieć. Choć Weronika była uczona od małego dziecka, że ma się niczym nie wyróżniać, ma przez życie przechodzić niezauważona przez innych, to jednak potrafiła w momencie, gdy ważyła się jej przyszłość przeciwstawić się rodzicom, a właściwie odpowiednio ich zmanipulować i postawić na swoim. Chodziło tu o wybór szkoły ponadpodstawowej i późniejszego życia zawodowego Weroniki. Dziewczyna skończyła liceum ogólnokształcące, mimo że ojciec uważał, iż najlepsze dla niej byłoby liceum kolejowe i spełniła swoje marzenie. Została wychowawczynią w przedszkolu. I to nie przeciętną! Ale ubóstwianą przez dzieci, chwaloną przez rodziców i docenianą przez dyrekcję. I właśnie w przedszkolu poznała Sławka, swojego przyszłego męża. Ta znajomość zmieniła wszystko – dała jej radość z życia, szczęście i bezgraniczną miłość. Wydawać by się mogło, że Weronika i Sławek stworzyli idealne małżeństwo, ale… Niestety jest zawsze jakieś ale. W tym wypadku pierwsze problemy miedzy małżonkami zaczęły się pojawiać, jak okazało się, że Weronika nie może mieć dzieci. 

Jeszcze kilka miesięcy takiego życia zniszczyłoby nas z kretesem. Życia w rytm dni, z notatnikiem, kiedy należy się powstrzymać od seksu, kiedy kochać, kiedy brać pigułki i maskować opuchliznę rajstopami przeciwżylakowymi. /1

A potem stało się najgorsze… Sławek opuścił Weronikę na zawsze. Zmarł po wypadku, potrącony na pasach przez pijanego kierowcę. Jak z tym wszystkim poradzi sobie Weronika? Czy będzie potrafiła otrząsnąć się po śmierci Sławka i wrócić do żywych i normalnego życia? Czy żałoba po ukochanym mężczyźnie przesłoni jej wszystko? Musicie koniecznie przeczytać powieść Ałbeny Grabowskiej, żeby poznać odpowiedzi na te pytania.

U Ałbeny nie możecie liczyć na lekturę lekką, łatwą i przyjemną, ale na pewno możecie się spodziewać mądrej, ciekawej, chwilami mrocznej, przejmującej opowieści. Opowieści, która zaskakuje swoją fabułą, kreacją bohaterów, a przede wszystkim zakończeniem. Opowieści nietuzinkowej i nie bójmy się tego powiedzieć, dla czytelników o nieco wyższych wymaganiach stawianych książce.
I choć pierwsza część powieści wydaje się w miarę lekka i łatwa – fabuła dość typowa, często spotykana we współczesnych obyczajówkach, nieco schematyczna, to część opisująca życie po śmierci Sławka już jest zupełnie inna. Autorka wprowadza nas w zagmatwane meandry duszy i umysłu ludzkiego. Powieść z prawie banalnej obyczajówki przeradza się w znakomitą, mroczną, targającą uczuciami i emocjami powieść psychologiczną. Przyznam się, że chwilami przypominała mi się atmosfera panująca w powieściach Dostojewskiego – tajemnicza, zadziwiająca, nieraz wręcz przerażająca. 
Powoli zaczynam się przyzwyczajać do konstrukcji powieści, jaką stosuje Ałbena Grabowska, najpierw w miarę spokojny, obyczajowy, prawie banalny początek, z każdą przeczytaną kartką napięcie rośnie umiejętnie przez Autorkę stopniowane, aby na końcu osiągnąć apogeum, a nas zostawić w totalnym osłupieniu. Nauczona Olśnieniami , w których pisarka wywiodła mnie w pole jak pięcioletnie dziecko, starałam się czytać Lot… bardzo uważnie, analizując dokładnie wszystkie sytuacje, zdarzenia, zachowania. I co mi z tego przyszło? Nic, zupełnie nic! Na końcu przekonałam się, że i tak byłam przez cały czas wodzona za nos, a zakończenie całej opowieści mocno mnie zaskoczyło i zszokowało. Przyznaję, że nie spotkałam dotąd współczesnej polskiej pisarki, która potrafi tak skonstruować powieść i pozostawić mnie w takim osłupieniu. Swoją drogą muszę dość ciekawie wtedy wyglądać – z rozdziawionym pyszczydłem i wybałuszonymi ze zdumienia oczami. 

Warto również zwrócić uwagę na logikę kształtowania fabuły powieści. Tutaj nic nie dzieje się przypadkowo. Każda akcja jest przemyślana w najdrobniejszych szczegółach, każda wprowadzana postać ma swoje miejsce w fabule i jest tam konieczna. I choć czytając powieść zastanawiałam się, po co Ałbena Grabowska nagle wprowadza całą  plejadę postaci epizodycznych i wydawało mi się, że robi to niepotrzebnie, że gmatwa w ten sposób całą fabułę, że przesadza z ilością, ale nie… to było zamierzone i w 100% uzasadnione, tyle że my ten zamysł Autorki poznajemy dopiero w finale i tam możemy ten mistrzowski kunszt docenić. 

Pozostaje jeszcze wspomnieć o realizmie powieści. Lot nisko nad ziemią jest prawdziwy aż do bólu, mimo że jest czystą fikcją literacką. Wszystko mogło zdarzyć się w rzeczywistości i miłość Weroniki i Sławka, i bezdzietność, i wypadek , i śmierć, i żałoba, i depresja po odejściu ukochanej osoby i w końcu reakcje umysłu Weroniki.
Prawdziwi są również bohaterowie. To nie żadne wymyślone, wyidealizowane postaci, ale ludzie z krwi i kości, tacy jak my, czy nasi przyjaciele lub znajomi. To ludzie, którzy czują, kochają, nienawidzą, przeżywają ból, strach przed samotnością i nieznanym. Ludzie, których lubimy lub podziwiamy, ale także tacy, których trudno jest nam zrozumieć i zaakceptować ich zachowanie. Jak to w życiu… 

Lot nisko nad ziemią nie jest – jak już pisałam – łatwą lekturą. Trudno byłoby się w nią wczuć, wejść do środka, nie czytając jej powoli i uważnie. Tu liczy się każde słowo, każde zdanie, każdy akapit. Nie można przez nią „przelecieć” myśląc o niebieskich migdałach, bo wtedy niestety nie zrozumiemy całej głębi tej powieści. Jeśli natomiast skupimy się nad nią, to zapewnimy sobie takie emocje i refleksje jak przy rzadko której współczesnej książce. 

Doskonała powieść obyczajowo-psychologiczna, mocna, zaskakująca i niepowtarzalna. POLECAM. Jej nie można nie poznać…

 --------------
1/Ałbena Grabowska "Lot nisko nad ziemią", Zwierciadło 2014, str.65-66
   
A na koniec tradycyjnie wychodzi ze mnie chwalipięta, bo tę książkę otrzymałam również od Autorki z piękną dedykacją. Oto ona…




Za możliwość przeczytania tej fascynującej powieści  dziękuję Autorce


Recenzja publikowana również:
granice 
nakanapie 



Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

 LINK

 LINK

 LINK

LINK 

LINK 

 LINK

 LINK




20 komentarzy:

  1. Lubię, kiedy fabuła jest realistyczna i bohaterowie nie są wyidealizowani, poza tym cieszę się, że książka wywołała w Tobie tyle emocji, bo mam ją w swoich zbiorach i liczę na to, że na mnie zrobi podobne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten tytuł i widzę, że warto było zwrócić na niego uwagę. Lubię takie książki o zwyczajnym aż do bólu życiu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaskakujące zakończenia, o ile są realistyczne, to dla mnie zawsze plus.

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorka ma sporo zwolenników, ale ja jeszcze nie miałam okazji, by zapoznać się z jej twórczością.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o książkach tej pani dużo dobrego, jeszcze nie miałam okazji ich czytać, ale chyba powinnam to zmienić. Chętnie poznam bardziej ambitną powieść obyczajową :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z twórczością tej autorki, muszę jak najszybciej to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, nie można nie znać tej książki. Suspens na końcu mnie zadziwił. Polecam wszystkim czytelnikom tę wspaniałą powieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię gdy książka jest realistyczna. Czytając można się zastanawiać co by było, gdyby np. mnie to spotkało. Co bym czuła i jakbym się zachowała w sytuacji, w której jest bohater. Z pewnością sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już wiele dobrego czytałam o tej książce i chętnie bym ją poznała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja. Jestem pełna podziwu dla daru pisania.
    To już druga pozytywna recenzja książki, którą poznałam.
    Jak tylko moja biblioteka będzie mieć ksiązki tej Pani to ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Marzy mi się ta książka:). Swoją drogą, bardzo podoba mi się jej okładka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niewiarygodnie zazdroszczę Ci tej pozycji. Mam nadzieję na spotkanie z autorką w Krakowie :) też chcę jej książkę z autografem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dawno nie czytałam dobrej powieści obyczajowo-psychologicznej, logiczna fabuła i prawdziwi bohaterowie przekonuję mnie do tej pozycji. Bardzo możliwe, że się z nią zapoznam. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. W przyszłym tygodniu biorę się w końcu za "Coraz mniej olśnień" tej autorki. A później zobaczę, co dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo chciałabym poznać twórczość tej autorki. Wiele się o niej naczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo, bardzo, bardzo chcę się zapoznać z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fabuła naprawdę interesująca. Wzbudziłaś moją ciekawość twórczością Ałbeny Grabowskiej :) Jeśli tylko będę miała okazję, chętnie przeczytam proponowane przez Ciebie powieści.
    Ps. piękna dedykacja :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książki jeszcze nie czytałam, ale dedykacji gratuluję, świetna pamiątka !:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Strasznie zazdroszczę Ci tej książki, szczególnie z tak piękną dedykacją. Muszę ją kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Moje oczy się śmieją, jak go widzę i od razu robi mi się weselej i cieplej na duszy. Dzięki Wam wiem, ze warto pisać dalej i ze mój blog ma jakiś sens. Staram się odpowiedzieć na każdy komentarz i odwiedzić wszystkich moich czytelników.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do zobaczenia na Waszym blogu.